Była też u mnie z Caritasu taka Małgosia, dzieci w domu pięcioro, a warunki nie do pomyślenia... kiedy przyjęłam ją w wakacje , gdziekolwiek chodziłyśmy, uwierzcie, tak mocno ściskała mnie za dłoń, trzymała sie wciąż mnie... kiedy ją nieraz z usmiechem zapytałam, czemu tak robi, odpowiedziała: bo ja bym chciała tu już pozostać i mówić pani mamusia... o rety, serce się wzruszało słuchając tego... kiedy weszła do mego domu, tak oglądała wszystko, zasłony ,co mam tylko... a czemu? ja wiem, co to dziecko czuło, bo widziałam jak mieszka, a matka pije i psychicznie sie leczy ... a kiedy ją odwoziłam, do dziś mam obraz jej jak na głos płakała, nie do wiary w jakich warunkach ludzie żyją...biedne dziecko.., a bywały też przez kilka lat także dzieci z domu dziecka... napiszę jeszcze o innych...
skomentuj (4)