powinnam była tu zacząć od czego innego, a skończyć na tym co jest, aale to nic. Był u mnie kiedyś jako chłopiec z podstawowej szkoły o imieniu Roland. Nie znałam nikogo o tym imieniu jeszcze. Roland przyjechał z astmą, nie bałam się... podałam się wtedy do katolickiej gazety, że przyjme na wakacje dziecko. Matka chciała zmienic mu klimat. Zaprosiłam z checią. Roland pochodzi z Krapkowic k/ Opola... matka sama wychowywała troje dzieci i prosiła o pomoc. Roland i jego mama do dziś są ze mną w kontakcie, pamietają może o mnie więcej niż ja o nich, choć nie zapomniałam o nich. Ale zawsze na imieniny, święta piszą do mnie. No widzicie, jak to czasem ludzie okazują wdzięczność za takie rzeczy, mimo iż ja miałam swoich pięcioro, wtedy w szkole były też, przyjęłam i jego... Babcia jego płakała z radości że ma gdzie jechać i dała mu 50zł dla mnie, ależ... ja nie przyjęłam wcale, bo mama nie miała to babcia dała mu żeby mi to dał. Dziś Roland ma dwadzieścia parę lat, przysłał raz zdjęcie, ja byłam go odwiedzić z córką...
skomentuj (0)