Radosława

2008-05-09 20:32:44

kiedy  córki  jeździły  na  rekolekcje  w  latach  szkolnych, poznały  Radkę  z  gór  i  ją  zaprosiły, przyjechała  na  tydzień. A  żeby  ich  poznać,  odwiozłam  ją  z  corką  do  domu.  Rodzice  Radki  mają  dwanaście  dzieci...  ostatnie  to  bliźniaczki.  Chcieli  ugościc  mnie  bardziej  może, ale...  ja  powiedziałam, że  nic  mi  tak  nie  smakuje  w  lecie  jak  ziemniaki  nowe  z  zsiadłym  mlekiem. Mama  jej  troszkę  się  peszyła,  a  ja  nalegałam,  by  dała  to  na  co  mam smak.  Obyście  wiedzieli,  jak  nas  tylu  siadło  do  stołu,  to pięknie  było  na  ławach  i  wielkim  góralskim  stole.  Jaka  tam  wielka  rzeka  koło  ich  domu  blisko, córka poszła  do  wody  z  Radką...  Co  najbardziej  zapamiętałam, że  gdy  nadszedł  wieczór, pora  na  pacierz,  ja  z  córką  uklękłyśmy  w  tyle... Rodzice  i  dzieci  wymieniali  intencję, różne...  ale  na  końcu  słuchamy, a tu  wielkie  podziękowanie  modlitewne  zmówili  za  nas, jako  dobrodziejów, że córka  ich  była  u  nas... długo, długo pisali  zawsze  jak  inni, Radki  tata  pisze  piękne  wiersze. Przesyłając  życzenia  świąteczne, imieninowe,  wciąż  Radki  tata  wspominał  w  liście,  kiedy  mi  spłaci  dług  wdzięczności  za  to, że  Radosława  u  nas  była...  wystarczy  modlitwa, niczego  nie  chcemy  więcej...

skomentuj (2)
Strona główna