kiedy córki jeździły na rekolekcje w latach szkolnych, poznały Radkę z gór i ją zaprosiły, przyjechała na tydzień. A żeby ich poznać, odwiozłam ją z corką do domu. Rodzice Radki mają dwanaście dzieci... ostatnie to bliźniaczki. Chcieli ugościc mnie bardziej może, ale... ja powiedziałam, że nic mi tak nie smakuje w lecie jak ziemniaki nowe z zsiadłym mlekiem. Mama jej troszkę się peszyła, a ja nalegałam, by dała to na co mam smak. Obyście wiedzieli, jak nas tylu siadło do stołu, to pięknie było na ławach i wielkim góralskim stole. Jaka tam wielka rzeka koło ich domu blisko, córka poszła do wody z Radką... Co najbardziej zapamiętałam, że gdy nadszedł wieczór, pora na pacierz, ja z córką uklękłyśmy w tyle... Rodzice i dzieci wymieniali intencję, różne... ale na końcu słuchamy, a tu wielkie podziękowanie modlitewne zmówili za nas, jako dobrodziejów, że córka ich była u nas... długo, długo pisali zawsze jak inni, Radki tata pisze piękne wiersze. Przesyłając życzenia świąteczne, imieninowe, wciąż Radki tata wspominał w liście, kiedy mi spłaci dług wdzięczności za to, że Radosława u nas była... wystarczy modlitwa, niczego nie chcemy więcej...
skomentuj (2)