BLIŹNIACZKI 2008-06-24 21:13:56

Były  też  u  mnie  Kasia  i  Jasia, to  siostry  bliźniaczki,  miały  wtedy  sześć lat...  i tak  po  zapoznaniu, odwiedzaliśmy  się  nawzajem. Moje dwie córki też tam jeździły, robiłyśmy potem taką zamianę. Mają obecnie dwadzieścia lat, a jak to wtedy,  zostałam dla nich z mężem przybraną ciocią i wujkiem,  a dla moich dzieci rodzice Kasi i Jasi,  no i mimo iż dorosłe, nadal się tak zwracają do nas...  jak je polubiłam wtedy, miały takie śliczne sukienki jednakowe, tak wszędzie chodziliśmy, dało się to zauważyć u ludzi, jak zwracali na nie uwagę,  bo jak to na bliźniaczki...  na koniec dodam,  że były to  bliźniaczki  z rodziny pewnego księdza, który pracował w naszej parafii,  ale nikt o tym nie wiedział wtedy...  dostałam od rodziców bliźniaczek na imieniny raz lalkę porcelanową,  ma już trochę lat,  stawiam ją w ogrodzie na kamieniaku z kwiatami.

skomentuj (3)

Radosława 2008-05-09 20:32:44

kiedy  córki  jeździły  na  rekolekcje  w  latach  szkolnych, poznały  Radkę  z  gór  i  ją  zaprosiły, przyjechała  na  tydzień. A  żeby  ich  poznać,  odwiozłam  ją  z  corką  do  domu.  Rodzice  Radki  mają  dwanaście  dzieci...  ostatnie  to  bliźniaczki.  Chcieli  ugościc  mnie  bardziej  może, ale...  ja  powiedziałam, że  nic  mi  tak  nie  smakuje  w  lecie  jak  ziemniaki  nowe  z  zsiadłym  mlekiem. Mama  jej  troszkę  się  peszyła,  a  ja  nalegałam,  by  dała  to  na  co  mam smak.  Obyście  wiedzieli,  jak  nas  tylu  siadło  do  stołu,  to pięknie  było  na  ławach  i  wielkim  góralskim  stole.  Jaka  tam  wielka  rzeka  koło  ich  domu  blisko, córka poszła  do  wody  z  Radką...  Co  najbardziej  zapamiętałam, że  gdy  nadszedł  wieczór, pora  na  pacierz,  ja  z  córką  uklękłyśmy  w  tyle... Rodzice  i  dzieci  wymieniali  intencję, różne...  ale  na  końcu  słuchamy, a tu  wielkie  podziękowanie  modlitewne  zmówili  za  nas, jako  dobrodziejów, że córka  ich  była  u  nas... długo, długo pisali  zawsze  jak  inni, Radki  tata  pisze  piękne  wiersze. Przesyłając  życzenia  świąteczne, imieninowe,  wciąż  Radki  tata  wspominał  w  liście,  kiedy  mi  spłaci  dług  wdzięczności  za  to, że  Radosława  u  nas  była...  wystarczy  modlitwa, niczego  nie  chcemy  więcej...

skomentuj (2)

z CARITASU 2008-04-27 13:20:27

Była też u mnie z Caritasu taka Małgosia, dzieci w domu pięcioro, a warunki nie do pomyślenia...  kiedy przyjęłam ją w wakacje , gdziekolwiek chodziłyśmy, uwierzcie, tak mocno ściskała mnie za dłoń, trzymała sie wciąż mnie...  kiedy ją nieraz z usmiechem zapytałam, czemu tak robi, odpowiedziała:  bo ja bym chciała tu już pozostać i mówić pani mamusia...  o rety, serce się wzruszało słuchając tego...  kiedy weszła do mego domu, tak oglądała wszystko, zasłony ,co mam tylko...  a czemu?  ja wiem, co to dziecko czuło, bo widziałam jak mieszka, a matka pije i psychicznie sie leczy ...  a kiedy ją odwoziłam, do dziś mam obraz jej jak na głos płakała, nie do wiary w jakich warunkach ludzie żyją...biedne dziecko.., a bywały też przez kilka lat także dzieci z domu dziecka... napiszę jeszcze o innych...

skomentuj (4)

ROLAND 2008-04-22 20:49:08

powinnam  była  tu  zacząć  od  czego  innego,  a  skończyć  na  tym  co  jest, aale  to  nic.  Był  u  mnie  kiedyś  jako  chłopiec  z  podstawowej  szkoły  o  imieniu  Roland.  Nie  znałam  nikogo  o  tym  imieniu jeszcze. Roland  przyjechał  z  astmą,  nie  bałam się...  podałam  się  wtedy  do  katolickiej  gazety, że  przyjme  na  wakacje  dziecko.  Matka  chciała  zmienic  mu  klimat.  Zaprosiłam z checią. Roland  pochodzi  z Krapkowic k/ Opola... matka  sama  wychowywała troje  dzieci  i  prosiła  o  pomoc. Roland  i  jego  mama  do  dziś  są  ze  mną  w  kontakcie,  pamietają  może  o  mnie  więcej  niż  ja  o  nich, choć  nie  zapomniałam  o  nich.  Ale  zawsze  na imieniny,  święta  piszą  do  mnie.  No  widzicie,  jak  to  czasem  ludzie  okazują  wdzięczność  za  takie  rzeczy,  mimo  iż  ja  miałam  swoich  pięcioro,  wtedy  w  szkole  były  też, przyjęłam  i  jego... Babcia  jego  płakała  z radości  że  ma  gdzie  jechać  i  dała  mu  50zł  dla  mnie,  ależ...  ja  nie  przyjęłam wcale, bo  mama nie  miała  to  babcia  dała  mu  żeby  mi  to  dał. Dziś  Roland  ma  dwadzieścia  parę  lat, przysłał  raz  zdjęcie, ja  byłam go  odwiedzić  z córką...

skomentuj (0)

POBYT ADRIANA 2008-03-27 23:11:00

Adrian, mimo  umiarkowanej  niepełnosprawności  , ale  chodzący,  jest  religijny,  praktykujący,  po  maturze...  szkoda  mi tylko, że mu  nie  zaliczyli  semestru  na  studiach,  okazywał  mi  legitymację  studencką...był  wesoły,  nagrał  mi  piekne  piosenki  religijne,  których  słucham  i  będę...są  piękne  niejedne,  za co  Adrianowi  dziękuję...zaprasza  mnie  za  to  cała  jego  rodzina  do  Kielc...  postaram  się  pojechać tam.  Adrianie co  o tym  myślisz?...

skomentuj (2)

podziękowanie 2008-03-27 21:34:58

umieszczę  tu  narazie takie podziękowania, może potem co innego.  A  więc  dziękuje  Piotrowi  Dolnemu  z  Sosnowca, który jest na wózku  inwalidzkim,  a   był  u  mnie,  było  fajnie  Piotrze,  prawda?... tylko  za  krótko...jest  to  osoba  z  którą  do  dziś  mam kontakt,  umieszczony  jest  na  mej  stronie,  a  ja  u  niego, hejka Piotrze, pozdrawiam...

skomentuj (1)
Księga Gości