Były też u mnie Kasia i Jasia, to siostry bliźniaczki, miały wtedy sześć lat... i tak po zapoznaniu, odwiedzaliśmy się nawzajem. Moje dwie córki też tam jeździły, robiłyśmy potem taką zamianę. Mają obecnie dwadzieścia lat, a jak to wtedy, zostałam dla nich z mężem przybraną ciocią i wujkiem, a dla moich dzieci rodzice Kasi i Jasi, no i mimo iż dorosłe, nadal się tak zwracają do nas... jak je polubiłam wtedy, miały takie śliczne sukienki jednakowe, tak wszędzie chodziliśmy, dało się to zauważyć u ludzi, jak zwracali na nie uwagę, bo jak to na bliźniaczki... na koniec dodam, że były to bliźniaczki z rodziny pewnego księdza, który pracował w naszej parafii, ale nikt o tym nie wiedział wtedy... dostałam od rodziców bliźniaczek na imieniny raz lalkę porcelanową, ma już trochę lat, stawiam ją w ogrodzie na kamieniaku z kwiatami.
skomentuj (3)kiedy córki jeździły na rekolekcje w latach szkolnych, poznały Radkę z gór i ją zaprosiły, przyjechała na tydzień. A żeby ich poznać, odwiozłam ją z corką do domu. Rodzice Radki mają dwanaście dzieci... ostatnie to bliźniaczki. Chcieli ugościc mnie bardziej może, ale... ja powiedziałam, że nic mi tak nie smakuje w lecie jak ziemniaki nowe z zsiadłym mlekiem. Mama jej troszkę się peszyła, a ja nalegałam, by dała to na co mam smak. Obyście wiedzieli, jak nas tylu siadło do stołu, to pięknie było na ławach i wielkim góralskim stole. Jaka tam wielka rzeka koło ich domu blisko, córka poszła do wody z Radką... Co najbardziej zapamiętałam, że gdy nadszedł wieczór, pora na pacierz, ja z córką uklękłyśmy w tyle... Rodzice i dzieci wymieniali intencję, różne... ale na końcu słuchamy, a tu wielkie podziękowanie modlitewne zmówili za nas, jako dobrodziejów, że córka ich była u nas... długo, długo pisali zawsze jak inni, Radki tata pisze piękne wiersze. Przesyłając życzenia świąteczne, imieninowe, wciąż Radki tata wspominał w liście, kiedy mi spłaci dług wdzięczności za to, że Radosława u nas była... wystarczy modlitwa, niczego nie chcemy więcej...
skomentuj (2)Była też u mnie z Caritasu taka Małgosia, dzieci w domu pięcioro, a warunki nie do pomyślenia... kiedy przyjęłam ją w wakacje , gdziekolwiek chodziłyśmy, uwierzcie, tak mocno ściskała mnie za dłoń, trzymała sie wciąż mnie... kiedy ją nieraz z usmiechem zapytałam, czemu tak robi, odpowiedziała: bo ja bym chciała tu już pozostać i mówić pani mamusia... o rety, serce się wzruszało słuchając tego... kiedy weszła do mego domu, tak oglądała wszystko, zasłony ,co mam tylko... a czemu? ja wiem, co to dziecko czuło, bo widziałam jak mieszka, a matka pije i psychicznie sie leczy ... a kiedy ją odwoziłam, do dziś mam obraz jej jak na głos płakała, nie do wiary w jakich warunkach ludzie żyją...biedne dziecko.., a bywały też przez kilka lat także dzieci z domu dziecka... napiszę jeszcze o innych...
skomentuj (4)powinnam była tu zacząć od czego innego, a skończyć na tym co jest, aale to nic. Był u mnie kiedyś jako chłopiec z podstawowej szkoły o imieniu Roland. Nie znałam nikogo o tym imieniu jeszcze. Roland przyjechał z astmą, nie bałam się... podałam się wtedy do katolickiej gazety, że przyjme na wakacje dziecko. Matka chciała zmienic mu klimat. Zaprosiłam z checią. Roland pochodzi z Krapkowic k/ Opola... matka sama wychowywała troje dzieci i prosiła o pomoc. Roland i jego mama do dziś są ze mną w kontakcie, pamietają może o mnie więcej niż ja o nich, choć nie zapomniałam o nich. Ale zawsze na imieniny, święta piszą do mnie. No widzicie, jak to czasem ludzie okazują wdzięczność za takie rzeczy, mimo iż ja miałam swoich pięcioro, wtedy w szkole były też, przyjęłam i jego... Babcia jego płakała z radości że ma gdzie jechać i dała mu 50zł dla mnie, ależ... ja nie przyjęłam wcale, bo mama nie miała to babcia dała mu żeby mi to dał. Dziś Roland ma dwadzieścia parę lat, przysłał raz zdjęcie, ja byłam go odwiedzić z córką...
skomentuj (0)Adrian, mimo umiarkowanej niepełnosprawności , ale chodzący, jest religijny, praktykujący, po maturze... szkoda mi tylko, że mu nie zaliczyli semestru na studiach, okazywał mi legitymację studencką...był wesoły, nagrał mi piekne piosenki religijne, których słucham i będę...są piękne niejedne, za co Adrianowi dziękuję...zaprasza mnie za to cała jego rodzina do Kielc... postaram się pojechać tam. Adrianie co o tym myślisz?...
skomentuj (2)umieszczę tu narazie takie podziękowania, może potem co innego. A więc dziękuje Piotrowi Dolnemu z Sosnowca, który jest na wózku inwalidzkim, a był u mnie, było fajnie Piotrze, prawda?... tylko za krótko...jest to osoba z którą do dziś mam kontakt, umieszczony jest na mej stronie, a ja u niego, hejka Piotrze, pozdrawiam...
skomentuj (1)